Teksty na każdy temat (Reklama: ,)
Ale to trujący narkotyk, on uzależnia powiedział wstrząśnięty Elryk. Tyle już ci chyba wyjaśniłem. Owszem. Oblicze Alnaca zdradzało, że znowu drążą go myśli, którymi nie sposób podzielić się z kimkolwiek. Ale pomyślałem, że w tych okolicznościach nie ma co przejmować się tego rodzaju skutkami. Bo ich nie znasz odparł z naciskiem Elryk. Uwierz mi, że gdybym tylko mógł tym ci pomóc, nie zawahałbym się. Ale podanie trucizny nie mieści się w regule przyjaźni... Alnac Kreb uśmiechnął się lekko. W rzeczy samej, w rzeczy samej. Przerzucił różdżkę z jednej dłoni do drugiej. Ale będziesz mnie obserwował? To obiecuję. I obiecuję też, że w nakazanej przez ciebie chwili wezmę i wyniosę różdżkę ze Spiżowego Namiotu. To wszystko, co możesz zrobić, ale i za to dziękuję. Zaczynam. Żegnaj na czas jakiś, Elryku. Myślę, że pisane nam jest spotkać się jeszcze, ale zapewne nie w tym wcieleniu. Wypowiedziawszy te tajemnicze słowa, Alnac Kreb podszedł do śpiącej dziewczynki. Różdżkę przybliżył do jej niewidzących oczu, ucho przyłożył do piersi i wpatrzył się w przestrzeń, jakby wpadając w trans.

(Reklama: )
